fot. Ślubny |
Kto pamięta z dzieciństwa adwentowe kalendarze? A teraz przyznać się, kto faktycznie czekał, zamiast zjeść wszystkie czekoladki za jednym zamachem? :)
Ja raczej zjadałam, ale też takie kalendarze dostawałam, kiedy jeszcze byłam naprawdę mała. Jednak od pierwszej klasy podstawówki do początku studiów robiłam sobie swój własny kalendarz. Po prostu rysowałam odpowiednią tabelkę, dekorowałam tematycznie każdy dzień. Wieczorami z radością skreślałam kolejne. Teraz postanowiłam powrócić do swojej małej tradycji. Świetną pomocą we wdrożeniu pomysłu w życie było znalezienie w sklepie idealnych do tego celu klamerek. Wystarczy je gdzieś powiesić i do każdego przyczepić małą paczuszkę słodkości. Dla dbających o linię mogą to być np. orzechy ;) W ten sposób mam kalendarz, ozdobę (jeszcze nie tak bardzo świąteczną, bo na te czas jeszcze przyjdzie, ale u mnie nie jest to ten czas) oraz test na silną wolę ;) Tylko mam nadzieję, że będzie temu towarzyszyć przyjemne uczucie czekania – jak w dzieciństwie, nie zaś stres: ,,Jak to, 23 dni?! Okna niepomyte, pierniki niegotowe, prezentów wszystkich brak...”. W pewnym wieku Święta stają się generatorem głupich stresów. A to się trzeba narobić, za prezentami nabiegać i jeszcze tyle to wszystko kosztuje. Rodzina często przereklamowana, bo się trzeba z tą ,,nielubianą ciotką” spotkać, z życia się wyspowiadać (,,A czemu dzieci jeszcze nie macie?”), wykładów wysłuchać (,,Tylko na TYCH głosujcie”) i jeszcze się do tego uśmiechać, bo Święta... A i karp jakoś tak smutno patrzy, powodując wyrzuty sumienia... A miało być wesoło – przynajmniej według wszystkich świątecznych kartek lub napisów w centrach handlowych, bo tych pierwszych to już prawie nikt dziś nie wysyła. Czas powrócić do perspektywy dziecka i czekać z radością (porcja czekolady więc wskazana). ;)
Ale czad! W tym roku na to nie wpadłam, ale za rok też sobie zrobię taki własny kalendarz adwentowy :) Twój jest wyjątkowy :)
OdpowiedzUsuńA dziękuję, choć nie polecam jednak robienia go na komodzie ;) Choć ładnie się do mnie uśmiecha, wygodne to nie jest :)
UsuńMogę pomóc doprowadzić komodę do stanu używalności;)
OdpowiedzUsuńTo może zaprzepaścić moje ćwiczenie silnej woli... z drugiej strony, nie moje wola ulegnie :D
Usuń