Etykiety

wtorek, 24 marca 2015

Masz dziecko? Super! Ja mam kota.




Wcale nie będę tu obrazoburczo (dla niektórych) pisać o tym, że mój kot jest dla mnie równoznaczny z dzieckiem. Nie chodzi tu o relację zwierzę – właściciel. To będzie o ludziach, którzy mają dzieci. A także znajomych i to takich posiadających zwierzęta. I jeszcze jedno: niezwykle silną potrzebę zapoznawania swojego dziecka ze światem przyrody ożywionej. To wszystko doprawione poczuciem, że wszyscy i wszystko uznają dziecko za wspaniałe i niewinne. Czyli mały poradnik: dziecko vs obce zwierzę.


Rodzice często traktują zwierzęta swoich znajomych jak ich przedłużenie. Skoro ci lubią ich pociechę (a przynajmniej przecież sprawiają takie wrażenie ;) ), zwierzak z automatu dostaje te same cechy. Przykro mi, ale tak nie jest. Pies i kot mają prawo nie lubić waszego dziecka
i właściciel niekoniecznie ma na to wpływ, powinniście to uszanować.
Tak jak rodzice mają obowiązki wobec potomstwa, tak ja mam (i inni właściciele czworonogów też mają) obowiązki wobec zwierzaka. W zasadzie nawet takie same – zapewnić bezpieczeństwo. Młodzi rodzice często zapominają (mam nadzieję, że mnie ta amnezja nie spotka), że zwierzęta to nie maskotki, a także że ich małe dzieci nie do końca potrafią się z nimi obchodzić. Nie wiem, czy to sprawa hormonów, miłości wcielonej, czy ogólnej podatności rodziców na wszystko, co słodkie. Widzą małe dziecko z puchatym pieskiem i rozpływają się w zachwytach. Nie widzą jednak, że piesek ma już prawie wyrwane łapki. Owszem, obrazek jest sam w sobie słodki, warto jednak pozostać czujnym obserwatorem. Rodzice powinni uczyć swoje dzieci, że zadają takiemu zwierzęciu ból i jak tego uniknąć. A jeśli dziecko jest na tę wiedzę odporne – unikać zwierząt. Po prostu.


Jeżeli zwierzak jest przyjazny, a dziecko względnie delikatne – super. Ale może być inaczej. Mądry rodzic nigdy nie powinien na siłę przedstawiać zwierzaka swojemu dziecku. Nie robicie tak przecież z obcymi psami spotkanymi na spacerze. To samo powinno dotyczyć zwierząt znajomych. Nie chcę, żeby stała się krzywda ani dziecku, ani mojemu kotu. Nie chcę z tego powodu niesnasek. Przecież to jest zwierzę. Nie wiadomo, jak zareaguje. Jeśli wydaje się być przyjazne i zainteresowane, możemy szaleć. Jeśli nie – kocie zadrapanie nie jest przyjemne, podobnie ugryzienie przez psa. A zwierzak ma oprawo się bronić. Nawet przed Waszym maleńkim, niewinnym dzieckiem. Dla zwierzaka to nadal potwór, który może zadać ból. Nie ma to nic wspólnego z relacją właściciela do waszego dziecka. To po prostu zwykła, instynktowna reakcja obronna. Zwierzakowi nie da się wytłumaczyć, że to tylko dziecko, które nie wyrządzi krzywdy – przynajmniej nie celowo. Dziecko można za to nauczyć, że zwierzak też odczuwa strach i ból. Warto, żeby rodzice też byli tego świadomi. Mam wrażenie, że ludzie nieposiadający zwierząt często nie wyobrażają sobie, że zwierzęta, podobne jak ludzie, są podatne na stres i wiąże się on z różnymi dolegliwościami. Nie mam ochoty narażać na niego swojego kota, kiedy nie muszę.

Kiciowa boi się obcych. Instynktownie wie, kiedy trzeba się ukryć. Zwykle wchodzi pod łóżko i pojawia się, kiedy „zagrożenie” minie. Czasem nawet jeszcze przy gościach, zwłaszcza jeśli już się z nimi zetknęła. Generalnie cieszy mnie taki sposób wyrażania niepewności i zaniepokojenia, wolę ją w spokoju pod tym łóżkiem zostawić. Jeśli będzie miała chęć na interakcje, to sama wyjdzie. Nie uznaję przedstawiania jej komuś na siłę, szczególnie właśnie dzieciom. Po co mamy mieć do siebie pretensje?

Twoje dziecko urwało ucho mojemu kotu!”
„Twój kot podrapał moje dziecko! Będzie miało szramy do końca życia!”
I tak kończy się wieloletnia przyjaźń.



Zawsze pytaj czy Ty, a tym bardziej dziecko może pogłaskać psa/kota. Tylko właściciel jest w stanie przewidzieć reakcję pupila i to nie zawsze w 100%. Twoje ryzyko. Może zwierzakowi nie spodoba się Twój zapach, brak zegarka, wzrok, cokolwiek. W końcu to zwierzę, motorem jego działania są instynkty, racjonalizm i dobre maniery są mu obce. Dotyczy to także zwierzaka znajomych. Reaguj też, jeśli dziecko nie jest w kontakcie ze zwierzęciem wystarczająco delikatne. Nawet Twoim zwierzęciem. Inaczej może stać się krzywda – zwierzakowi lub dziecku, jeśli tamto zechce się w końcu obronić.

Nie twierdzę, że należy dzieci od zwierząt izolować. Kontakt ze zwierzakami jest dla pociech na pewno bardzo rozwijający, stymulujący i pouczający. Daje też dużo radości. Nie zwalnia jednak rodziców z rozsądku.

6 komentarzy:

  1. Och, uwielbiam Cię za ten tekst. Trzeba to puszczać w świat, najlepiej na blogi parentingowe :P. Ja mam ten problem nie tylko z dziećmi znajomych i rodziny, ale przede wszystkim na ulicy - mój piesek jest "mały i słodki", więc dzieciom i rodzicom często się wydaje, że to taka maskotka do zabawy i głaskania. Cóż, mój pies dzieci nie znosi i wolę być uznana za antypatyczną wariatkę, ale naprawdę wolę czasami wziąć psa na ręce kiedy widzę, że zbyt energicznie zbliża się do niego dziecko. Inaczej może być naprawdę nieciekawie... A nie chcę aby mój pies narozrabiał, a jakieś dziecko miało przez to traumę na jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, małe psy to kolejna kategoria świetnie zaszufladkowana i sprowadzona do roli miłej przytulanki, najlepiej do noszenia w torebce... A swoją drogą jakoś tak jest, że chyba te większe rasy wydają się być wobec dzieci znacznie cierpliwsze, małe nieszczególnie dzieci lubią. W sumie nic dziwnego - są znacznie delikatniejsze, a rodzice często właśnie na te maleństwa się decydują, bo niby mniejsze zagrożenie dla dziecka...Nie jestem jakimś znawcą ras, ale wydaje mi się, że to często błędna decyzja i połączenie np york i maleńkie dziecko nie jest najszczęsliwszym z możliwych.

      Usuń
  2. Moja kota na szczęście też z reguły unika obcych i chowa się pod łóżkiem, więc zazwyczaj nie muszę się obawiać, że ktokolwiek będzie chciał się z nią zaprzyjaźniać na siłę. Ale często słyszę wtedy: "Dziwny jakiś ten Twój kot, w ogóle nie chce przyjść". Oh well, też czasami nie mam ochoty spoufalać się z niektórymi ludźmi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dziwny" to pół biedy, są przecież ludzie, którzy chcialiby siłą go spod łóżka wyciągać lub namawiają na to właściciela, a jeśli odmówi - to on jest w ich oczach "dziwny".
      Tak, kotom wolno więcej, a też czasem wolałabym się ukryć pod łóżkiem ;)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Dziękujemy! Kicowa mruczy z zadowolenia

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...