![]() |
Kiciowa z racji tego, że lubię tę mordkę. |
Czyli tekst całkowicie niereligijny. O rzeczach, śmieciach, odpowiedzialności i myśleniu.
Niektórzy twierdzą, że wszystko
można kupić. Nie wnikając w abstrakcyjne pojęcia (miłość, zaufanie itp.), bez
wątpienia żyjemy w czasach niesamowitych możliwości. Mamy dostęp do ogromnej
ilości dóbr i usług. Jeżeli znajdzie się zapotrzebowanie, prawdopodobnie ktoś
na nie odpowie. Prawda, możemy kupić niemal wszystko... i to nas bardzo
rozpieszcza.
Bez wątpienia przyzwyczailiśmy się
do takiej sytuacji. Jest coś niesamowicie kojącego w myśli, że wszystko można
za pomocą pieniądza zdobyć. Nawet jeśli nie stać nas na coś w danej chwili,
zawsze istnieje możliwość w przyszłości. Gotówka, karta płatnicza, kredytowa,
przycisk „kup teraz” i mamy to, co sobie zażyczymy. Bardzo nas ta ułuda rozleniwia.
Za bardzo zaufaliśmy w potęgę pieniądza. W to, że wystarczy zapłacić, by mieć
dokładnie to, czego oczekujemy. Oczywiście – płacisz, oczekuj, ale nie oczekuj
cudu.
Wszędzie spotyka się ludzi z taką
postawą. Ludzi beznadziejnie ufających w siłę kapitalizmu. W to, że skoro mają
pieniądze, dostaną takie rzeczy i usługi, jakie sobie wymarzyli. Bardzo często
robią sceny w sklepach czy salonach z usługami. Reklamują jakiś produkt, który
się zniszczył lub są niezadowoleni z efektów usługi. Nie twierdzę, że w każdym
przypadku są to bezpodstawne pretensje, jednak z moich obserwacji wynika, że w
znaczącej liczbie przypadków. Ludzie potrafią zrobić dziką awanturę, kiedy coś,
za co zapłacili, nie spełnia ich oczekiwań. Rozumiem podobną frustrację, jednak
nie w każdej sytuacji.
Istnieją przedmioty wykonane z lepszych, trwalszych materiałów.
Nie ma jednak rzeczy niezniszczalnych. Podobnie ciężko o usługi, które są w
stanie, szczególnie w ramach standardowych zabiegów, cofnąć szereg naszych
zaniedbań. Jeśli nie dbasz o buty, jak możesz mieć do kogoś pretensje, że coś
się z nimi złego dzieje, np. popęka skóra? Jak możesz oczekiwać od fryzjera
przywrócenia Twoim włosom świetności w ramach jednego zabiegu, jeśli masz je
totalnie zniszczone niewłaściwą pielęgnacją (lub jej całkowitym brakiem)?
Zupełnie zapominamy o swojej odpowiedzialności za pewne sprawy. Tracimy
zdolność racjonalnego myślenia. Odpychamy od siebie to, co jest niewygodne i
wymaga od nas pracy. Przecież płacimy. Niestety, przedmioty, choćby nie wiem
jak drogie, nie mają super trwałości. Większość usług nie ma super mocy. A może
ma, ale super to jeszcze nie cudowne.. Cokolwiek zaniedbamy, nie da się tego
naprawić ot tak. Skoro sami nie jesteśmy w stanie tego zrobić, nie oczekujmy
także, że kto inny zrobi to za nas, tylko dlatego, że za to płacimy. Warto
pamiętać, jakie rzeczy są możliwe, myśleć racjonalnie. Posiadanie pieniędzy nie
zwalnia z tego.
Smuci mnie to, jak wpływa na ludzi
łatwa dostępność rzeczy i usług, które kiedyś wykonywaliśmy samodzielnie. Teraz
doprawdy sprawia to, że ludzi często zachowują się nierozsądnie. Jakie widzę
problemy?
RZECZY
Ogromna część ludzi nie dba o swoje
rzeczy. Wszędzie można spotkać się z opinią, że nie ma to najmniejszego sensu.
Przecież są ważniejsze sprawy, którym warto poświęcić czas. Przedmioty
natomiast można łatwo wymienić. Nie ma też sensu inwestować w jakość, skoro
dana rzecz, może nam się znudzić. Dość już dawno czytałam tekst ‘Dlaczego
kupuję tanie meble”. Nie mam nic do tanich mebli, ani do samego tekstu, jednak
lektura komentarzy dała mi do myślenia. Dość wyraźne jest tam (i w wieu innych
miejscach także) takie podejście - jak się znudzi, to wyrzucę i kupię nowe.
W końcu nie żyjemy już w komunie, mamy dostęp do wielu różnorodnych rzeczy.
Niestety sama dostrzegam w tych tłumaczeniach raczej lenistwo i brak szerszej
perspektywy. Czy faktycznie dbanie o rzeczy zajmuje tak dramatycznie dużo
czasu?
Wypastowanie butów, odłożenie
torebki na miejsce zamiast rzucenia jej w kąt, wypranie ubrań wg zaleceń
producenta, czy używanie mebli zgodnie z przeznaczeniem, zamiast robienia z
nich zabawek dla dzieci... Czy odkładamy te drobnostki, by oddać się tym ważnym
sprawom, czy mamy dzięki temu więcej czasu na np. zaleganie przed
telewizorem? Pozwalamy dzieciom na niszczenie przedmiotów, bo chcemy, żeby żyły
bez głupich stresów, czy może nie mamy siły wyegzekwować innej postawy? Czy
faktycznie nie warto byłoby wcielić dzieciom jakiś szacunek do przedmiotów?
Skoro faktycznie nie mamy chęci zawracać sobie głowy takimi głupotami, to skąd
te awantury w sklepach, kiedy reklamujemy rozwalającą się rzecz? Na to nie
szkoda nam czasu i nerwów?
Szalenie modne jest też pozbywanie
się rzeczy. Nie tylko przez ludzi, którzy uwielbiają zmiany. Modny obecnie
minimalizm, czy idea slow (czy jakkolwiek inaczej zechcemy nazwać modne dziś style życia), sprawiają,
że wszędzie możemy przeczytać/usłyszeć: pozbądź się rzeczy. Niestety,
mało mówi się o tym, że to takie zamiatanie problemu pod dywan. Produkujemy
niesamowite ilości rzeczy i tym samym – śmieci. To jest w ogóle temat rzeka,
ale temat, który autentycznie mnie martwi (i powinien martwić wszystkich
mieszkańców planety) i którego niestety wiele osób zupełnie nie zauważa, albo
też nie łączy ze swoim codziennym zachowaniem w stosunku do posiadanych przez
siebie przedmiotów. Tak łatwo się czegoś pozbyć i zastąpić to nowym. W końcu
wysypiska nie mamy zaraz za oknem. A może szkoda?
USŁUGI
Człowiek jest z natury leniwy,
oczywiste więc jest, że jeśli może czegoś uniknąć, to będzie to robił.
Niepokojące jest jednak to, że dziś usługi są bardzo rozwinięte. Samo w sobie
nie jest to złe, ale... Niestety tego także nadużywamy. Przytoczony wcześniej
przykład z fryzjerem jest nieco z przymrużeniem oka, zaniedbanie włosów to
tylko kwestia estetyki i nie jest jakimś wielkim problemem. Jednak jeśli
podstawimy tu sierść naszych zwierzaków, sprawa wygląda inaczej. Tutaj
zaniedbania to nie tylko kwestia kosmetyczna. Może powodować dyskomfort,
prowadzić do chorób. Mimo to wielu właścicieli nie męczy się z codzienną pielęgnacją
sierści. Po co, skoro zwierzaka także można oddać do salonu? Doprawdy wielu
oczekuje, że z pełnego kołtunów pupila zrobią tam psa jak z wystawy! Po prostu
zbywają problem, na który nie mają czasu, bądź cierpliwości. W końcu jak się
zwierzaka nie nauczy, to nie będzie chętny do takich zabiegów, więc niech się
ktoś inny męczy, skoro można za to zapłacić. Jednak wówczas należałoby
przyprowadzać zwierzaka znacznie częściej. Często gubimy w takich kwestiach
racjonalne myślenie. Ze zwykłej wygody.
To samo, mam wrażenie, dzieje się z
rodzicami. Wysyłają dzieci do szkoły (ok, nie jest to sensu stricto usługa,
ale traktowanie jest podobne), zapisują na dodatkowe zajęcia i... mają je z
głowy. Niestety, wielu dorosłych zachowuje się tak, jakby szkoła i dodatkowe
zajęcia miały za nich wychować pociechy i rozwiązać wszelkie problemy.
Koniec końców tracą ci, którzy są
od nas zależni i wszyscy podwykonawcy, na których wylewane są frustracje, kiedy
coś idzie nie po myśli korzystającego z usługi.
Często oczekujemy rzeczy
niemożliwych. Zamawiamy jakąś usługę i mamy pretensję, jeśli jej wyniki nas nie
zadowolą. Oddajemy do pralni poplamiony ciuch, oczekujemy czystego. Ma to sens
w znakomitej większości przypadków, ale jednak nie we wszystkich. Nie możemy
oczekiwać rzeczy niemożliwych. Sklepu z cudami jeszcze nikt nie wymyślił.
Pieniądze niestety nie rozwiązują wszystkich problemów. Jeśli oczekujemy cudów,
powinniśmy udać się raczej do świątyni naszego wyznania.
Jesteśmy egoistami, na co dzień
kierujemy się własną wygodą i widzimy
tylko czubek własnego nosa – resztę przysłaniają nam góry przedmiotów. Szukanie
najprostszych rozwiązań jest zupełnie naturalne, ale ponoć jesteśmy istotami
myślącymi, warto z tego korzystać na co dzień i w każdej dziedzinie życia.
Mimo iż wyszedł mi z tego mały
elaborat, zdaję sobie sprawę, że tylko musnęłam temat. Jeśli macie coś do
dodania – walcie śmiało. A może wydaje się wam, że wyolbrzymiam i nie dostrzegacie
problemu?